W niedzielę 6 września odbyły się pierwsze mecze fazy
play-off. My byłyśmy w Toruniu,
gdzie KS Toruń podejmował FOGO Unię Leszno. Klub z Leszna był
faworytem, jednak zwycięstwo odniosła drużyna z Torunia. Nie ukrywamy naszej
radości! J
Mecz
zaczął się bardzo wyrównanie, iż na 6 biegów aż trzy zakończyły się remisem. Po
8 biegu przewaga Aniołów wzrosła aż do 10 punktów i utrzymywała się aż do 11,
kiedy to goście postanowili zacząć odrabiać straty i swój bieg wygrali 4-2 na
czele z Emilem Sajfutdinovem, najskuteczniejszym zawodnikiem byków. Jednak ich
zwycięstwa nie trwały długo, ponieważ już w 12 biegu Adrian Miedziński i Oskar
Fajfer wygrywając 5-1 powiększyli przewagę Torunian do 12 punktów. Do 15 biegu
wyścigi kończyły się rezultatem 3-3. Dopiero w ostatnim wyścigu goście
zmniejszyli przewagę Torunia do 8 punktów, gdy wygrali 5-1 nad Chris’em Holder’em, który
zaliczył upadek na ostatnim miejscu oraz Grigorijem Laguta, który
zdezorientowany upadkiem kolegi z drużyny postanowił zwolnić licząc na
przerwanie biegu.
Ostatecznie
mecz zakończył się wygraną Toruńskich Aniołów nad Leszczyńską Unią 49-41 i to
właśnie z 8 punktową przewagą KS Toruń 13 września pojedzie do Leszna. Takich
emocji jak wczoraj na MotoArenie w tym sezonie chyba jeszcze nie było. Na torze
wszyscy zawodnicy walczyli jak lwy.
Toruńskie Anioły okazały się lepsze od Leszczyńskich byków.
Należy jednak zauważyć, że w nienajlepszej formie był Nicki Pedersen. Powodem tego może być upadek mający miejsce podczas
turnieju SGP rozgrywanego 29 sierpnia 2015 roku w Gorzowie. Lecz zawodnik również
wypowiadał się negatywnie w temacie toruńskiego toru.
W Leszczyńskiej drużynie najsłabszym ogniwem okazał się Thomas H. Jonasson oraz Bartek Smektała. Przemek Pawlicki nie zdobył żadnego punktu, lecz to przez upadek w jego drugim wyścigu, po którym więcej nie pojawił się już na torze.
W Leszczyńskiej drużynie najsłabszym ogniwem okazał się Thomas H. Jonasson oraz Bartek Smektała. Przemek Pawlicki nie zdobył żadnego punktu, lecz to przez upadek w jego drugim wyścigu, po którym więcej nie pojawił się już na torze.
W Aniołach za to nie spisał się Jason Doyle, który nie mógł się odnaleźć i spasować z torem.
Widocznie podobnie jak Nicki’emu nie
odpowiadał suchy tor.
Delikatnie zaskoczył nas jego słaby występ, ponieważ doskonale szło mu w lidze angielskiej, na treningu jego jazda była bardzo dobra, zawodnik wyglądał na wypoczętego i był bardzo zmotywowany. Jako powód osłabienia formy Jasona przypuszcza się przemęczenie. Mówi się, że powinien on odsapnąć przed kolejnym meczem fazy play-off. Zawodnik przez za dużą ilość jazdy i wycieńczenie przestaje czuć motocykl.
Pozytywnym zaskoczeniem meczu był Oskar Fajfer, który w jednym ze swoich biegów wyprzedził jadącego na pierwszej pozycji Emila Sajfutdinova! Cały mecz w wykonaniu juniora był wspaniały. Widać wychowankowi Gniezna podpasował twardy tor. Junior był naprawdę szybki.
Paweł Przedpełski jak zwykle poprowadził toruńską drużynę do zwycięstwa.
Chris Holder dał z siebie wszystko, widać, że motywuje go myśl, że jeździ dla swojego „brata” Darcy’ego Warda. To piękny gest.
Torunianie bardzo żałują ostatniego biegu, kiedy to Chris Holder zaliczył upadek. Nie każdy to zauważył, lecz zawodnik przewrócił się celowo, aby nie zrobić krzywdy Emilowi, który jechał przed nim. Przód motocykla Sajfutdinova podniósł się, co spowodowało jego spowolnienie. Napędzony, jadący za Rosjaninem Holder stwierdził, że bezpiecznie będzie się położyć, aby uniknąć niebezpiecznego wypadku. Tak jak zawodnik się wypowiadał…„zdrowie i życie kolegów jest najważniejsze!”.
Nie sposób jednak nie wspomnieć o kontrowersyjnej decyzji sędziego w 9 biegu kiedy to Kacper Gomólski oraz Piotr Pawlicki zanotowali groźnie wyglądający upadek. Zawodnicy sczepili się motocyklami, gdy Kacper próbował wyprzedzić Pawlickiego, a ten ścinał do krawężnika. Gomólski szybko podniósł się z toru, a jeszcze szybciej pobiegł do swojego przyjaciela. Ostatecznie obaj zawodnicy są cali i zdrowi, jednak GinGer otrzymał czerwoną kartkę i niestety nie będzie mógł wspomóc kolegów w rewanżowym meczu.
Delikatnie zaskoczył nas jego słaby występ, ponieważ doskonale szło mu w lidze angielskiej, na treningu jego jazda była bardzo dobra, zawodnik wyglądał na wypoczętego i był bardzo zmotywowany. Jako powód osłabienia formy Jasona przypuszcza się przemęczenie. Mówi się, że powinien on odsapnąć przed kolejnym meczem fazy play-off. Zawodnik przez za dużą ilość jazdy i wycieńczenie przestaje czuć motocykl.
Pozytywnym zaskoczeniem meczu był Oskar Fajfer, który w jednym ze swoich biegów wyprzedził jadącego na pierwszej pozycji Emila Sajfutdinova! Cały mecz w wykonaniu juniora był wspaniały. Widać wychowankowi Gniezna podpasował twardy tor. Junior był naprawdę szybki.
Paweł Przedpełski jak zwykle poprowadził toruńską drużynę do zwycięstwa.
Chris Holder dał z siebie wszystko, widać, że motywuje go myśl, że jeździ dla swojego „brata” Darcy’ego Warda. To piękny gest.
Torunianie bardzo żałują ostatniego biegu, kiedy to Chris Holder zaliczył upadek. Nie każdy to zauważył, lecz zawodnik przewrócił się celowo, aby nie zrobić krzywdy Emilowi, który jechał przed nim. Przód motocykla Sajfutdinova podniósł się, co spowodowało jego spowolnienie. Napędzony, jadący za Rosjaninem Holder stwierdził, że bezpiecznie będzie się położyć, aby uniknąć niebezpiecznego wypadku. Tak jak zawodnik się wypowiadał…„zdrowie i życie kolegów jest najważniejsze!”.
Nie sposób jednak nie wspomnieć o kontrowersyjnej decyzji sędziego w 9 biegu kiedy to Kacper Gomólski oraz Piotr Pawlicki zanotowali groźnie wyglądający upadek. Zawodnicy sczepili się motocyklami, gdy Kacper próbował wyprzedzić Pawlickiego, a ten ścinał do krawężnika. Gomólski szybko podniósł się z toru, a jeszcze szybciej pobiegł do swojego przyjaciela. Ostatecznie obaj zawodnicy są cali i zdrowi, jednak GinGer otrzymał czerwoną kartkę i niestety nie będzie mógł wspomóc kolegów w rewanżowym meczu.
Emocji
nie brakowało również na trybunach, kiedy to leszczyńscy kibice zaczęli
najpierw głośno się awanturować, a następnie rzucać wyrwanymi krzesełkami w
toruńskich kibiców. Na szczęście ochrona dość szybko zareagowała.
Toruńscy zawodnicy są zadowoleni, choć zgodnie z ich
ambicjami każdy uważa, że no przecież mogłoby być lepiej J Każdy z nich na pewno
starał się jak tylko mógł! Niestety nie każdemu się to udało, ale jak dla nas liczą się chęci J Łatwo krytykuje się z krzesełka na stadionie lub z kanapy w domu, nie? Widać po wyniku że
dali radę! J
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz